Co mówi się o dostępności mieszkań - Polska vs USA

· Ten tekst jest dostępny również po angielsku

W poprzednich odcinkach…

Rudolf, będąc biedakiem, zastanawia się, co poszło nie tak w jego życiu: dochodzi do wniosku, że zamiast wziąć kredyt, poszuka ukojenia w danych: wybiera się więc w szalony świat statystyk nieruchomości i wynagrodzeń w Polsce oraz USA.

Pierwsza konkluzja z porównania rynków mieszkaniowych w Polsce i Stanach zjednoczonych brzmi: Żaden amerykański stan nie jest tak trudny jak Polska!

Postanawia więc nadstawić ucha i dowiedzieć się, czy Polacy - mając ciężej - narzekają bardziej niż ich Amerykańscy odpowiednicy.

Przeczytaj więcej: Jestem nieco wściekły oraz USA vs Polska - pojedynek na mieszkania

Powiem ci, że jakoś szokujące te konkluzje nie są.

Może i jestem wariatem, ale nie jestem debilem - zdaję sobie sprawę z tego, że w Ameryce wszystko jest większe niż w Polsce. Nic więc dziwnego, że na nasze 35m² Amerykanin dostaje 112. W Stanach przecież, wyjeżdżając autem odpowiednio daleko poza miasto, wciąż trafiają się całe godziny jazdy przez niezamieszkanie przez nikogo pustkowia.

Chyba bardziej zaskoczyło mnie to, że Manhattan wcale nie jest taki niedostępny jak zwykło się uważać, oraz to - że najgorzej mają na HawajachHawaje i USA to w ogóle jest ciekawa historia, bo - nie wiem, czy wiesz, ale - to jedyny stan, który wcześniej był królestwem. Bo widzisz, w 1893 grupa plantatorów i biznesmenów z pomocą piechoty morskiej USA obaliła urzędującą królową: 5 lat później Stany zaanektowały wyspę, a w 1959 roku Hawaje stały się 50. stanem, będąc jedynym, który oficjalnie leży całkowicie poza Ameryką Północną. Ale nic złego się przecież nie stało, bo w 1993r. Kongres oficjalnie przeprosił Hawajczyków za bezprawne obalenie ich rządu przed 100 laty. .

Zaskoczyło mnie również to, że średnie wynagrodzenie w 2024 było poniżej 60 tysięcy dolarów (po podatkach). No ale znowu: Ameryka to kraj kontrastów, a ponieważ mają wszystko większe, to i kontrasty też są większe, nie?

Kto w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami
Kto w wieku 25–34 lat mieszka z rodzicami

Ale poczekaj, zastanówmy się: w Polsce mimo wszystko mamy słabą dostępność mieszkań: przeciętnie w Polsce ten sam metraż kosztuje ponad dwa razy więcej lat pracy niż w USA. Jak nie masz własnego, to musisz wynajmować, a dosłownie parę dni temu przeczytałem, że w Polsce ceny najmu rosną 3-krotnie szybciej niż w reszcie Unii Europejskiej!

W efekcie dużo więcej młodych (tj. w wieku 25-34 lata) mieszka z rodzicami w Polsce niż w USA.

No to chyba musimy bardziej narzekać niż Amerykanie, co? W końcu jako Polacy lubimy narzekać!

A gówno prawda: z pomocą „maszyn liczących” ściągnąłem i zanalizowałem ponad 700 tysięcy wypowiedzi w różnych społecznościówkach z okresu ostatnich 2 lat. Wniosek jest prosty: na każde 100 wpisów o mieszkaniach skarga pada w 2–4 polskich i w 7–8 amerykańskich. To oznacza, że mimo tych wszystkich faktów, które przedstawiłem wcześniej, to Amerykanie czują się bardziej wkurwieni!

Natomiast fascynujące jest jak ta percepcja krzywdy (oraz wskazywane rozwiązania) wybrzmiewa różnie w zależności nie tylko od geografii, ale również języka czy platformy społecznościowej.

Po kolei: Narzekający Amerykanin najczęściej mówi po prostu: „nie stać mnie”.

Polak z kolei częściej mówi o tym, że coś jest nie tak z całym systemem: deweloperzy budują klitki i wciskają fuszerkę, państwo dopłaca nie tam, gdzie trzeba, a inwestorzy skupują mieszkania.

Kogo się obwinia: porównanie głosów polskich i amerykańskich na odpowiednich społecznościach platformy Reddit
Kogo się obwinia: porównanie głosów polskich i amerykańskich na odpowiednich społecznościach platformy Reddit

Jeszcze ciekawiej jest, gdy popatrzymy na to, jakie rozwiązania proponuje się w obydwu krajach:

Jakie padają rozwiązania problemu? „Budować więcej” pada po amerykańskiej stronie 3,5-5,4× częściej, z kolei „podatek od kolejnych mieszkań” 5,5-15× częściej po stronie polskiej
Jakie padają rozwiązania problemu? „Budować więcej” pada po amerykańskiej stronie 3,5-5,4× częściej, z kolei „podatek od kolejnych mieszkań” 5,5-15× częściej po stronie polskiej

Innymi słowy: Polska chce opodatkować tych, którzy mają za dużo. Ameryka chce móc zbudować więcej - a jak nie, to ograniczyć czynsz.

Z każdych 100 wzmianek o tym, co ludzie robią wobec drogich mieszkań - ile mówi o dzieciach (jedna postać = 5 na 100 wzmianek)
Z każdych 100 wzmianek o tym, co ludzie robią wobec drogich mieszkań - ile mówi o dzieciach (jedna postać = 5 na 100 wzmianek)

Bardzo smutnym dla mnie akcentem tego porównania sentymentów jest kwestia dzieci: w polskich dyskusjach wyraźnie częściej widać propozycję (czy też nawoływanie) do rezygnacji z potomstwa. Ja to odczytuję jako kapitulację, ale nie zdziwiłbym się, gdyby to był efekt jakiegoś wrednego działania z zewnątrz, nastawionego na długofalowe osłabienie Polaków. Ale może doszukuję się spisków.

No i ważna kwestia czasowa: Polska fala złości w społecznościówkach miała szczyt latem 2024 roku, tuż przed początkiem naszego okna badawczego - większość zebranych wpisów łapie więc jedynie jej końcówkęFala gasła w dwóch krokach: najpierw zniknął program: od lata 2024 do wiosny 2025 nazwa programu dopłat spadła z 48% do 12% wpisów o mieszkaniach, a samych takich wpisów ubyło o jedną trzecią. Potem, od jesieni 2025, zgasła reszta - prawdopodobnie zastąpiła ją wtedy „afera lekarska”, czyli społeczny gniew na wysokie i często patologicznie naliczane wynagrodzenia lekarzy (z 13 do 69 wpisów na tysiąc). Lekarze zresztą nie tylko wypchnęli mieszkania - weszli do tej samej opowieści jako „ci, którzy mają po kilkanaście mieszkań”. . Co jednak wywołało tę falę złości? Okazuje się, że powodem był łaskawy i dobrotliwy Polski Rząd, z jego programem dopłat do kredytów: najpierw „Bezpieczny kredyt 2%”, potem zapowiadany „kredyt 0%”. Programy, które miały pomóc młodym ludziom okazały się zwyczajnie pompować ceny mieszkań; czyli: środki publiczne zamiast do potrzebujących szły do bankierów i inwestorów.

Nic dziwnego, że ludzie się wkurwili!

No i kwestia językowa: nie wiem, czy wiesz, ale w Ameryce język angielski to nie jedyny język powszechny; w południowych stanach szczególnie często można usłyszeć hiszpański obok angielskiego - język migrantów i byłych migrantów (teraz: obywateli) przybyłych zza południowej granicy. Hiszpańskojęzyczni Amerykanie mówią o mieszkaniach inaczej niż anglojęzyczni: rozmowa o dostępie skupia się raczej na przezwyciężeniu trudności finansowych przy zakupie, czyli: zbieranie na wkład własny, kaucja, czy kwestia na jaką ratę będzie mnie stać.

Wracając do kwestii różnic kulturowych między USA a Polską: Czytając najwyżej oceniane polskie wpisy, trudno nie zauważyć, że bohaterowie mają dach nad głową z przydziału za czasów PRL (z zakładu pracy, z wykupu mieszkania komunalnego za ułamek wartości), czy „po babci”. W Polsce mieszkanie się dostaje.

Po stronie amerykańskiej spadek czy pomoc rodziny przy zakupie to niszowy temat.

Moja pierwsza reakcja była: no, trudno się dziwić, Ameryka to kraj sukcesów, własnoręcznego dochodzenia do majątku, i tak dalej. Brzmi sensownie, prawda? Tylko, że to bzdura: realna skala dziedziczenia (albo pomocy rodziny) w obu krajach jest zbliżona: w Polsce 26% mieszkań pochodzi z darowizny lub spadku (dane za 2016), w USA 22–25% pierwszych nabywców dostaje na wkład własny pieniądze od rodziny (dane za 2024). Okay, metodologia jest tutaj „nieco” skrzywiona, ale dajcie spokój: jasno wychodzi, że różnica w częstości wzmianek o spadku (2,0-5,2× więcej po polskiej stronie) jest w większości artefaktem tego, jak bardzo dane społeczeństwo o tym mówi, a nie tego, jak często się to zdarza!

No dobrze, ale czy to oznacza, że Polacy skapitulowali i nie ma dla nich nadziei? Popatrz na szeroki obraz sytuacji:

  • żaden amerykański stan nie jest tak trudny jak Polska
  • w Polsce ten sam metraż kosztuje ponad dwa razy więcej lat pracy niż w USA
  • w polskich dyskusjach wyraźnie częściej widać propozycję (czy też nawoływanie) do rezygnacji z potomstwa
  • Warszawa jest nawet nieco mniej dostępna dla mieszkańca, co Manhattan!
  • na każde 100 wpisów o mieszkaniach skarga pada w 2–4 polskich i w 7–8 amerykańskich (i to w okresie, który łapie koniec fali złości po dopłatach) - to oznacza, że Amerykanie czują się bardziej wkurwieni!
Reddit: rozbicie każdych 100 wzmianek o działaniu obywatelskim
Reddit: rozbicie każdych 100 wzmianek o działaniu obywatelskim

Otóż jest jedna strona różnic między krajami, która wlewa w mą duszę nadzieję: gdy spojrzysz jak się mówi o konkretnym działaniuOdsetek takich wpisów jest niski (mniej więcej 6 na 1000 wpisów o mieszkaniach na Reddicie PL i US). , zauważysz, że postulaty różnią się diametralnie:

  • Polacy walczą o jawność cen i sami budują narzędzia: składali się na wykup danych z rządowego rejestru cen transakcyjnych (i opublikowali je w serwisie Deweloperuch.pl, zanim zrobiło to państwo)
  • Amerykanie idą do urzędu albo do sądu: skargi do federalnej agencji ochrony konsumentów, pozwy zbiorowe przeciw firmie RealPage, która pomagała właścicielom mieszkań uzgadniać czynsze, sądy dla najemców.

Jako ozdobę mam wypowiedź z najpopularniejszego serwisu społecznościowego w Polsce:

Presja Świętego Tagu ma sens kochani! Proponowana nowela o jawności cen deweloperskich została przegłosowana!

znalezisko na Wykopie z 24 kwietnia 2025

Mój wniosek jest więc jeden: Nie lękajcie się!

Nie lękajcie się być wkurwionym na rzeczy słuszne! Wiem, że 3/4 z Polaków ma tak naprawdę temat w dupie: wg Eurostatu (ilc_lvho02 ) 74,7% obywateli Polski ma już swoje mieszkanie i to nieobciążone kredytem hipotecznym. Dla porównania: w Niemczech to 23,3%, we Francji 30,5% a w Hiszpanii 45,5%. Co ja się oszukuję?

👉 Tylko dla chętnych

Jeśli nie masz co robić, możesz również przeczytać cały raport analizujący zarobki, ceny mieszkań oraz wypowiedzi na różnych platformach (z krótką charakterystyką tych platform).