Nie byłem przecież programistą

· Ten tekst jest dostępny również po angielsku

Kiedy przyszli po tłumaczy, nie protestowałem.
Nie byłem przecież tłumaczem.

Kiedy przyszli po grafików, nie protestowałem.
Nie byłem przecież grafikiem.

Kiedy przyszli po programistów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież programistą.

Kiedy przyszli po matematyków, nie protestowałem.
Nie byłem przecież matematykiem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował.
Nikogo już nie byłoNa podstawie oryginalnego kawałka Martina Niemöllera z 1946 roku. .

Mój nastoletni syn miał w szkole lekcje, na których klasa zastanawiała się jakie zawody „dawne” wracają (lub mają potencjał wrócić), a które odchodzą w niebyt.

Wiesz, świat się zmienia i dzieci - szczególnie nastoletnie - muszą być w szkołach przygotowywane na te zmiany. Pomijam fakt, że według mnie szkoły ponoszą na tej linii porażkę.

No więc w zawodach wskazanych jako te „z potencjałem na odżycie” znalazły się szewc oraz krawcowa. Ciekawe, że to zawody, które kiedyś zostały zdziesiątkowane przez rewolucję przemysłową - a teraz rzekomo mają łapać drugi oddech dzięki kolejnej rewolucji.

No bo pewnie zdajesz sobie sprawę, że od dosłownie kilku lat leci na nas wielka fala zmian: fala, która jest manifestacją nowej technologii, określanej mianem Sztucznej Inteligencji. No i pewnie dla każdego, kto się choćby przez chwilę zastanowił, niczym szczególnie zaskakującym nie jest, że pewne zawody muszą odchodzić do lamusa, bo zmieniają się trendy, potrzeby i technologiczne możliwości. Jednym słowem: jesteśmy w środku Rewolucji Przemysłowej 2.0.

Tak więc kiedyś odszedł zawód dorożkarzaSwoją drogą, śmieszna sprawa: po internecie lata mit że w roku 1894 londyński Times publikował prognozy, że w ciągu 50 lat ulice brytyjskiej metropolii pokryją się 3-metrową warstwą końskiego nawozu. Niestety, jakkolwiek atrakcyjnie taka prognoza brzmi, nigdy nie udało się potwierdzić, że została w rzeczywistości wydrukowana. , ale przecież pojawili się taksówkarze.

Ba, nie wiem czy byłeś tego świadom, ale była niegdyś profesja „ludzkich kalkulatorów”!

Takie role pełniły głównie kobiety z wykształceniem matematycznym lub naukowym i ich praca wyglądała przykładowoObliczano również tory lotu pocisków, sporządzano tablice strzelnicze, czy też przygotowywano tablice przewidywanych położeń ciał niebieskich, używane przez żeglarzy do ustalania pozycji statków. tak:

  • na bazie fotografii wskazań przyrządów z eksperymentu odczytywała pomiary (np. wysokości słupków cieczy w manometrach) i wpisywała je do arkuszy
  • żmudnie przeliczała wszystkie dane potrzebne do analizy
  • nanosiła wyniki na papier milimetrowy
  • i na koniec, po sprawdzeniu poprawności przekazywała obliczenia i wykresy inżynierom, którzy planowali kolejne testy.

Wydaje mi się, że jednym z pierwszych zawodów, który mocno oberwał jeszcze przed rozwinięciem się AI byli tłumacze: komputery już 10 lat temu sporo potrafiły przetłumaczyć, ale ostatnie 2-3 lata przyspieszyły ten proces tak, że wiele osób zwyczajnie straciło pracę.

Następni byli programiści.

Programiści to w ogóle ciekawa grupa, bo to oni nam tę rewolucję stworzyli - dosłownie!

Pomyśleć można: na pewno wiedzieli co robią, prawda? Zapewne niektórzy tak. Ale okazuje się, że tak naprawdę - tylko nieliczni.

Popatrz na wykres - zmajstrowany na bazie wybieranych przeze mnie na przestrzeni czasu wątków na jednym forum branżowym. Przyjrzyj się jak zmieniało się postrzegane zagrożenie oraz jak cały czas, do dnia dzisiejszego włącznie, wciąż przewija się narracja „AI jest słabe w programowaniu”.

Kogo, zdaniem dyskutujących, dotyczy zagrożenie?

Rdzawy kolor pokazuje, dokąd zagrożenie zdążyło się przegryźć: od najdalszej warstwy u góry do „ja” na dole.

Przez cały czas narracja brzmi: „AI słabo programuje”, ale jej konkluzja nabiera z czasem coraz bardziej ponurej barwy.

IV–IX 2025 …więc nas nie zastąpi. Przypominam tylko, że ludzie tacy jak ty mówili dokładnie to samo o metaverse, VR, web3, krypto i tak dalej. ben-schaaf
X 2025 – III 2026 …więc będziemy po nim sprzątać. Im więcej papki generuje AI, tym bardziej potrzeba AI, żeby tę papkę zrozumieć. cardanome
IV–VII 2026 …więc firmy jeszcze po nas wrócą. Powstanie „ratunkowe doradztwo AI”: sprzątanie systemów, których nikt już nie rozumie. zmmmmm
VIII–X 2026 …a i tak trzeba go podpisać własnym nazwiskiem. Doświadczony inżynier rozważa emeryturę, bo brzydzi go podpisywanie kodu z AI, którego nie da się rzetelnie sprawdzić. saltcured

Źródło: streszczenia wybranych wątków z Hacker News z lat 2024–2026. Kropki na wykresie to wybrane wątki (kliknij, żeby otworzyć dyskusję).

Fascynujące, nie?

Dzisiaj dochodzimy do matematyków. Wiesz, niecałe 2 tygodnie temu OpenAI wrzuciło w środowisko matematyków bombę w postaci dowodów setek rozwiązań problemów matematycznych. Wielu przeżyło szok, wielu się cieszy.

Problem polega na tym, że w rewolucji przemysłowej maszyny, które przejmowały czynności ówczesnych robotników redukowały wysiłek fizyczny: człowiek nadal mógł projektować, odkrywać, decydować a czasem wręcz wymyślać nowe zajęcia.

Teraz popatrz na dzisiejszy trend: jeżeli AI przejmuje również zdolności umysłowe, obietnica „przeniesiecie się do bardziej wymagającej pracy” totalnie traci sens! No bo gdzie jest ten następny szczebel, na który możesz uciec?

Wydaje się, że matematyka (królowa nauk!) jest szczególnie wstrząsającym przykładem: w końcu reprezentuje szczyt abstrakcyjnej pracy umysłowej.

Słucham dyskusji głównie w branży IT i muszę przyznać, że nie są to przyjemne głosy: sami programiści reagują z jednej strony przerażeniem, z drugiej strony słychać: „my musieliśmy się dostosować, więc dlaczego wy oczekujecie specjalnego traktowania?” Wybrzmiewa w tym jakaś złośliwa satysfakcja w obliczu utraty poczucia wyjątkowości kolejnej grupy.

Myślisz sobie pewnie: „E tam, mnie to nie ruszy”, co? Błąd!

Ta historia nie kończy się na matematykach; jeśli myślisz, że praca fizyczna (hydraulik, budowlaniec) jest bezpieczna to wyobraź sobie jak na twoją pensję wpłynie napływ tych wszystkich matematyków i programistów, którzy będą szukać robotyMatematykowi zepsuł się kaloryfer. Wezwał hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
– Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.
– A gdzie pan pracuje?
– Na uniwersytecie.
– No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójść do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła. Ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
– Dzień dobry, będziemy się uczyć matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła? – wskazała na matematyka.
Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu otrzymał wynik „minus pi er kwadrat”. Ten minus mu się nie podoba, więc liczy od nowa. Zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą:
– Zmień granice całkowania…
!

Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Natomiast widzę, że głosy wokalizujące lęk są coraz głośniejsze.

I chyba to mnie martwi bardziej niż sama technologia.