Nie tęsknię za imprezami rodzinnymi

· Ten tekst jest dostępny również po angielsku

(…) typowych polskich imieninach, zwykłych popijawach
(…) typowych polskich imieninach, zwykłych popijawach

Jak tak sobie przypominam, to byłem na bardzo różnych imprezach: typowych polskich imieninach, weselach, zwykłych popijawach, zjazdach rodzinnych na Święta Bożego Narodzenia, stypach po pogrzebie, etc.

Wszędzie, ale to absolutnie wszędzie i zawsze lała się wódka.

Polskie imprezy nie istnieją bez wódki.

Nie wiem, czy to kwestia rodziny, w której się dorasta, ale zupełnie inaczej wspominam pijackie imprezy ze znajomymi, a inaczej picie alkoholu z rodziną, szczególnie te spotkania, które uwzględniały starsze pokolenie (czyli pokolenie moich rodziców). Chodzi o to, że ci starsi imprezowicze zawsze znajdowali jakieś powody do kłótni - a to polityka, a to religia, a to kto jest mniej, a kto bardziej ważny w rodzinie.

Gdy moja mama zmarła, moje relacje z ojcem ochłodziły się (nie żeby były jakieś gorące przedtem - o, nie). I w pewnym momencie doszliśmy z małżonką do wniosku, że absolutnie nie bawi nas jeżdżenie do ludzi, wśród których nie czujemy się komfortowo - przestaliśmy więc uczestniczyć najpierw w imieninach, potem w spotkaniach z okazji Dnia Wszystkich Świętych (bo tradycja spotkań na cmentarzach i potem przy stole, całą rodziną, ma się wciąż w Polsce nieźle), potem w końcu przestaliśmy jeździć na Święta Bożego Narodzenia.

Po każdym takim kroku eliminacji tych imprez rodzinnych czuliśmy, że nasze życie troszeczkę się poprawia - dlatego zwykle robiliśmy potem krok następny: nie jest to więc skokowe zerwanie więzi rodzinnych, a raczej eliminacja wszystkich tych elementów, które kłóciły się z naszymi wartościami czy stylem życia.

Albo były zwyczajnie toksyczne, zarówno psychicznie, jak i bezpośrednio dla naszych wątrób.

No i pewnie zastanawiasz się - czemu o tym do cholery piszę? Otóż okazuje się, że znowu, podczas życia pojedynczego pokolenia, zachodzi jakaś duża zmiana w podejściu do imprez: przede wszystkim wczoraj dowiedziałem się, że Polacy znaleźli się wśród najmniej pijących narodów w Europie. Mniej piją tylko na Litwie.

Polacy przestają pić? WTF?

Miłościwie panujący Rząd Polski jest oczywiście zapewne zaniepokojony tym trendem, bo „na koniec czerwca 2026 pozyskał z tytułu podatku od wyrobów spirytusowych 3,9 mld zł, tymczasem rok wcześniej było to 4,5 mld zł”. Znając życie ich odpowiedzią będzie podniesienie podatków.

Symptomatyczne dla Polski jest to, jak bardzo trudno mi było znaleźć dane dotyczące zwyczajów imprezowych Polaków: mało pomocne okazały się polski GUS czy badania CBOS, natomiast z wielką pomocą pospieszyły instytucje ogólno-europejskie, jak właśnie European Social Survey.

Ale to jeszcze wcale nie są najciekawsze odkrycia: otóż okazuje się, że sięgając do danych European Social Survey można wyciągnąć następujące zmiany w podejściu Polaków do życia towarzyskiego:

  • odsetek spotykających się co najmniej raz w tygodniu dla grupy wiekowej 15-34 lata zmalał z 67,4% w 2004 roku do 50,1% w 2023
  • spadek spotkań towarzyskich jest największy w Polsce (spośród 18 krajów Europy porównywanych między 2015 a 2024 r.) i wynosi -11 pkt procent
  • do lat 2010-2011 odsetek spotykających się co tydzień był w miarę stały, a potem zaczął spadać - nie jest to więc (jak niektórzy mogliby postulować) kwestia zepsucia relacji przez pandemię COVID19
Źródło: ESS. Odsetek dorosłych, którzy spotykają się towarzysko ze znajomymi, rodziną lub współpracownikami co najmniej raz w tygodniu. Pod osią: rok rozpoczęcia badania.
Źródło: ESS. Odsetek dorosłych, którzy spotykają się towarzysko ze znajomymi, rodziną lub współpracownikami co najmniej raz w tygodniu. Pod osią: rok rozpoczęcia badania.
Źródło: ESS. Odsetek osób w danej grupie wiekowej, które spotykają się towarzysko co najmniej raz w tygodniu (w Polsce). Pod osią: rok rozpoczęcia badania.
Źródło: ESS. Odsetek osób w danej grupie wiekowej, które spotykają się towarzysko co najmniej raz w tygodniu (w Polsce). Pod osią: rok rozpoczęcia badania.

Inne badanie (Wigilia 2023 vs 2024, AriadnaBadanie z 6–9 grudnia 2024 r., panel internetowy, próba ogólnopolska losowo-kwotowa, N=1147, dorośli. ) pokazuje, że:

  • odsetek badanych planujących spędzenie Wigilii w domu, bez gości wzrósł o całe 8 punktów procentowych w jeden rok: do 46%!
  • odsetek badanych planujących spędzenie Wigilii w domu, z zaproszonymi gośćmi zmalał z 26% do 19% - również w jeden rok.
W latach 2023-2024 ok. 85% Polaków planowało spędzić Wigilię w gronie najbliższych: w domu z gośćmi lub bez albo u rodziny); zmieniły się proporcje: w 2024 r. więcej osób planowało Wigilię bez gości
W latach 2023-2024 ok. 85% Polaków planowało spędzić Wigilię w gronie najbliższych: w domu z gośćmi lub bez albo u rodziny); zmieniły się proporcje: w 2024 r. więcej osób planowało Wigilię bez gości

Jak widać nie jestem więc jakimś totalnym odchyłem od normy: czuję się raczej produktem swoich czasów.

Źródło: ESS. Zmiana odsetka dorosłych, którzy spotykają się towarzysko co najmniej raz w tygodniu, między 2014/15 a 2023/24, w punktach procentowych. Czerwony to mniej spotkań niż dekadę temu, niebieski więcej.
Źródło: ESS. Zmiana odsetka dorosłych, którzy spotykają się towarzysko co najmniej raz w tygodniu, między 2014/15 a 2023/24, w punktach procentowych. Czerwony to mniej spotkań niż dekadę temu, niebieski więcej.

Natomiast muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta pozycja Polski na tle innych krajów europejskich. Nie mam pojęcia co to oznacza, ponieważ jak sięgam wzrokiem na drugą stronę globu, na Wielkiego Hegemona, to czytam, że społeczeństwo amerykańskie również zmienia się w tę samą stronę (ale w nieco innych wymiarach):

  • Wg Dereka Thompsona i zebranych przez niego danych Amerykanie przestali przyjmować gości
  • Sam Thompson wskazuje 4 przyczyny:
    • fakt, że żony przestały organizować domowe imprezy, a zajęły się karierą zawodową
    • intensywne rodzicielstwo, czyli przeniesienie uwagi z grona znajomych na własne dzieci
    • kurczące się grono przyjaciół
    • wysoko-dopaminową i bardzo łatwo dostępną rozrywkę ekranową.

Co więc to oznacza dla kolejnych pokoleń? Jak będzie wyglądał świat za 50 lat? Kto i z kim oraz w jakim trybie będzie się spotykał?

Nie mam zielonego pojęcia.

Wiem natomiast, że nie chcę stracić relacji z najbliższymi, czyli moimi synami: bardzo ich kocham i będę się starał, by nasze relacje były silne i oparte na wzajemnym poszanowaniu zwyczajów i potrzeb, co może być trudne, bo starym ludziom trudno się zmieniać.

A czasy pokazują, że grubych zmian czeka nas jeszcze sporo.